10 września 2026 · 9 min czytania

Model AI potaniał w jeden dzień o 80 procent. Twoja subskrypcja narzędzia AI podrożała w tym samym roku. Ktoś na tej różnicy zbudował sobie porządną marżę, i to raczej nie ty.

Autor: Adam Kopeć

Wykresy finansowe i lupa symbolizujące marżę dostawców AI zamiast niższych cen dla klienta

Nataliya Vaitkevich / Pexels

Model językowy, na którym działa połowa firmowych chatbotów, potaniał latem 2026 roku o 80 procent w jeden dzień. Otwórz teraz swoją fakturę za subskrypcję AI. No właśnie. Nie stała się tańsza.

To nie jest błąd księgowego po stronie dostawcy ani przypadek. To model biznesowy, który polega na tym, że klient widzi w wiadomościach, ile potaniała mąka, ale nigdy nie sprawdza, ile wciąż kosztuje bochenek na półce.

Ceny modeli AI spadają szybciej niż ceny narzędzi, które na tych modelach działają, a różnica między jednym a drugim nie znika w powietrzu. Ląduje w czyjejś kieszeni, tylko rzadko w kieszeni klienta.

Ten artykuł sprawdza, czy AI naprawdę obniża ceny usług, czy tylko przesuwa marżę z jednego miejsca w łańcuchu dostaw do drugiego. Krótka odpowiedź brzmi: przesuwa. Długa odpowiedź ma kilka bardzo konkretnych liczb i jednego piekarza.

Tania mąka nie znaczy tani chleb

Serwerownia zasilająca modele AI, których ceny tokenów spadły w 2026 roku

panumas nikhomkhai / Pexels

Wyobraź sobie piekarza, któremu hurtownia nagle obniżyła cenę mąki o 80 procent. Można by pomyśleć, że bochenek na półce też stanieje. Piekarz myśli inaczej. Piekarz myśli: nareszcie mogę sobie kupić ten piec, o którym marzył od lat.

Dokładnie to stało się latem 2026 roku z cenami modeli AI. 30 lipca OpenAI obciął ceny modelu GPT-5.6 Luna o 80 procent, z 1 dolara i 6 dolarów za milion tokenów do 20 centów i 1 dolara 20 centów. Model Terra staniał o 20 procent. DeepSeek V4 Flash wyszedł z fazy testów w cenie 14 centów za milion tokenów wejściowych, tyle w Polsce kosztuje kilka SMS-ów wysłanych do konkursu telewizyjnego.

Można by się spodziewać, że setki narzędzi zbudowanych na tych modelach obniżyły ceny tego samego dnia, choćby z wdzięczności. Nie obniżyły. Według analizy tooldirectory.ai, 65,1 procent z 2457 aktywnie śledzonych narzędzi AI nadal wymaga pełnej płatnej subskrypcji, a naprawdę darmowych jest zaledwie 5 procent. Mąka staniała. Chleb nawet nie drgnął.

Powód jest prosty i trochę rozczarowujący: koszt tokenów to zwykle ułamek kosztu prowadzenia firmy softwarowej. Reszta to serwery, wsparcie, marketing, wynagrodzenia i te same pozycje, które windują koszt wdrożenia AI w każdej innej firmie. Twój dostawca narzędzia sprzedaje ci miejsce przy stole, nie kilogram mąki.

Anthropic nie odczuł żadnej z tych oszczędności na sobie

Rosnący wykres zysków symbolizujący wzrost marży dostawcy AI mimo tańszych modeli

Nataliya Vaitkevich / Pexels

Jeśli chcesz zobaczyć, dokąd popłynęła różnica między tanią mąką a drogim chlebem, wystarczy zajrzeć do wyników firmy, która tę mąkę sprzedaje hurtowo. Marża Anthropic na obliczeniach wzrosła w 2026 roku z 38 do ponad 70 procent, jak wyliczył Forbes na podstawie danych SemiAnalysis. To prawie podwojenie, tylko lepsze.

W tym samym czasie roczne przychody firmy urosły z 9 do ponad 44 miliardów dolarów, w dużej mierze dzięki popularności Claude Code, czyli narzędzia, które programiści pokochali tak bardzo, że przestali sprawdzać, ile dokładnie płacą za token.

Średni koszt miliona tokenów u największych dostawców spadł w ciągu roku z około 10 do 2,5 dolara, a ceny w kontraktach z klientami biznesowymi zostały praktycznie płaskie. Klient płaci tak, jakby mąka wciąż kosztowała tyle co rok temu, a różnicę ktoś po cichu odkłada na czarną godzinę, która najwyraźniej nigdy nie nadchodzi.

Nikt nie robi z tego tajemnicy, bo nikt nie musi. To nie jest ukryta opłata, to po prostu cena, którą klient akceptuje, bo nie ma z czym jej porównać, chyba że ktoś zacznie publikować cennik hurtowy obok detalicznego, co raczej nie nastąpi przed najbliższym Bożym Narodzeniem.

Microsoft podniósł ceny, żeby cię "oszczędzić"

Zespół biurowy analizujący koszty subskrypcji po podwyżce cen Microsoft 365 z Copilotem

olia danilevich / Pexels

Microsoft poszedł o krok dalej. Od 1 lipca 2026 roku ceny pakietu 365 wzrosły w większości planów, od 5 procent przy planie E5, z 57 do 60 dolarów na użytkownika miesięcznie, do 43 procent przy najtańszym planie F1 bez Teams. Business Standard poszedł z 12,50 do 14 dolarów, Business Basic z 6 do 7 dolarów. Powód podany oficjalnie to "ciągła innowacja". Powód rzeczywisty ma na imię Copilot.

Najzabawniejsze jest to, co Microsoft dorzucił do każdego z tych planów niemal za darmo. Po trzech latach promowania Copilota jako rewolucji w produktywności, regularnie korzysta z niego mniej niż 4,5 procent użytkowników, a tygodniowo zaledwie 1 procent, jak wynika z danych zebranych przez Windows Latest. Płacisz więcej za narzędzie, z którego korzysta jeden pracownik na stu, i to raz w tygodniu, jeśli akurat pamięta, że istnieje.

Ten sam serwis nazwał podwyżkę wprost podatkiem od AI nałożonym na firmy, i trudno się z tym nie zgodzić, skoro dotyczy również klientów, którzy Copilota nigdy nie otworzyli i nie planują tego zmieniać. Wcześniej pisaliśmy, kiedy Copilot w ogóle ma sens biznesowy, a odpowiedź rzadko brzmiała "zawsze".

To jest różnica między obniżką kosztów a przeniesieniem kosztów. AI faktycznie bywa tańsza w produkcji, tylko ta oszczędność nie wraca do klienta w postaci niższej faktury. Wraca w postaci wyższej faktury z dopiskiem, że teraz to już z Copilotem, więc pytania o zwrot proszę kierować do działu marketingu.

Pracownik dostaje inny rachunek, i wcale nie mniejszy

Freelancer pracujący z laptopem, wykorzystujący AI do podnoszenia stawek za usługi

Kampus Production / Pexels

Po stronie pracownika sytuacja wygląda inaczej, ale niekoniecznie lepiej. Liczba ofert dla copywriterów i autorów tekstów na platformie Freelancehunt spadła w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku o 51,3 procent rok do roku, jak podał ITwiz. Najbardziej ucierpiały najprostsze zlecenia: rewrite spadł o 55,3 procent, pisanie artykułów o 48 procent, korekta o 34,8 procent. AI nie zabrało pracy wszystkim, zabrało ją tym, którzy robili wyłącznie jej najprostszą część.

To nie jest jednak historia wyłącznie o stratach. Według raportu Useme i ABR Sesta "Freelancing w Polsce. Między stabilnością a adaptacją", 43 procent freelancerów zanotowało w 2025 roku wzrost liczby zleceń, a 47 procent wzrost dochodów, mimo ogólnego spowolnienia rynku. Ci ludzie nie ścigają się z AI w pisaniu, tylko używają go do robienia rzeczy, których AI samo zrobić nie potrafi, czyli myślenia za klienta, zanim klient sam się zorientuje, czego właściwie potrzebuje.

Wygrywają ci, którzy traktują AI jak dźwignię, nie jak konkurenta. Dotyczy to również wyboru formy zatrudnienia, o czym pisaliśmy przy okazji porównania etatu, agencji i freelancingu w erze AI. Rekomendacja na 2026 rok dla freelancerów, którzy poszli tą drogą, brzmi wprost: podnosić stawki o 10 do 20 procent rocznie z dotychczasowymi klientami, bo wartość dostarczanej pracy nie spadła, tylko przesunęła się z liczby znaków na jakość decyzji.

Klient końcowy płaci w tym układzie mniej więcej tyle samo, tylko za coś innego. Kiedyś płacił za czas spędzony nad tekstem. Dziś płaci za kogoś, kto wie, kiedy tekst od AI wystarczy, a kiedy trzeba go wyrzucić do kosza i zacząć od nowa. To wciąż usługa, tylko faktura ma inne uzasadnienie w opisie.

Kto naprawdę zyskuje na tańszej pracy AI

Zbierzmy to w jedną tabelę bez tabeli. Dostawcy modeli zyskują najwięcej, bo sprzedają hurtowo coraz taniej i detalicznie prawie bez zmian. Dostawcy narzędzi zbudowanych na tych modelach zyskują na drugim miejscu, z tego samego powodu, tylko jeden poziom niżej w łańcuchu. Piekarz i młynarz dzielą się nadwyżką, klient płaci tyle samo za bochenek, a mąka jest tylko ciekawostką w prospekcie emisyjnym.

Pracownicy i freelancerzy, którzy potrafią używać AI do robienia więcej, a nie tylko szybciej tego samego, też wychodzą na plus, co potwierdzają dane z poprzedniej sekcji. Ci, którzy konkurowali wyłącznie szybkością pisania, przegrywają z programem, który pisze szybciej za darmo, a przynajmniej tak się wydaje, dopóki nikt nie sprawdzi czyjejś faktury za subskrypcję.

Najmniej na całej operacji zyskuje zwykły klient końcowy, czyli osoba, która słyszała, że AI wszystko potanieje, i czeka na ten moment z cierpliwością godną lepszej sprawy. Ceny narzędzi nie spadają proporcjonalnie do kosztów, bo nikt nie musi ich obniżać, dopóki klient płaci i grzecznie pyta, czy może kiedyś będzie taniej.

Odpowiedź na pytanie z tytułu nie jest skomplikowana. AI nie obniża cen usług, obniża koszty po stronie dostawcy, a to, co dostawca zrobi z tą różnicą, zależy wyłącznie od tego, czy ma powód, żeby się nią podzielić. Na razie większość nie ma. Piekarz w końcu kupił ten piec.

Najczęstsze pytania

Czy modele AI naprawdę staniały w 2026 roku?

Tak. Najgłośniejszy przykład to cięcie cen modelu GPT-5.6 Luna o 80 procent, wprowadzone przez OpenAI 30 lipca 2026 roku, z 1 dolara i 6 dolarów do 20 centów i 1 dolara 20 centów za milion tokenów. DeepSeek V4 Flash wystartował jeszcze taniej, za 14 centów za milion tokenów wejściowych.

Dlaczego narzędzia AI nie tanieją, skoro modele są tańsze?

Bo koszt tokenów to tylko część kosztu prowadzenia narzędzia, resztę stanowią serwery, wsparcie, marketing i płace. Według tooldirectory.ai, 65,1 procent z 2457 śledzonych narzędzi AI wciąż wymaga pełnej płatnej subskrypcji, mimo że model, na którym działają, kosztuje ułamek tego co rok temu.

Kto zarabia najwięcej na tańszej sztucznej inteligencji?

Dostawcy modeli, tacy jak Anthropic, którego marża na obliczeniach wzrosła w 2026 roku z 38 do ponad 70 procent przy jednoczesnym wzroście przychodów z 9 do ponad 44 miliardów dolarów. Zaraz za nimi są dostawcy narzędzi, którzy sprzedają dostęp do tych modeli bez obniżania własnych cen.

Czy freelancerzy tracą pracę przez AI?

Ci, którzy oferowali wyłącznie proste teksty, tak, liczba takich zleceń spadła w Polsce o ponad 50 procent w pierwszej połowie 2026 roku. Ci, którzy używają AI do pracy na wyższym poziomie, częściej zyskują niż tracą: 43 procent polskich freelancerów zanotowało w 2025 roku wzrost liczby zleceń.

Czy warto podnosić stawki, jeśli w pracy korzystam z AI?

Tak, pod warunkiem że AI pomaga dostarczać lepszy efekt, nie tylko szybszy. Rekomendowana skala podwyżki dla freelancerów korzystających z AI w 2026 roku to 10 do 20 procent rocznie z dotychczasowymi klientami.

Masz pytanie lub chcesz wdrożyć podobne rozwiązanie?

Napisz do mnie →