13 sierpnia 2026 · 5 min czytania
Cztery firmy technologiczne wydadzą w 2026 roku 700 miliardów dolarów na AI. Te same firmy zwolniły w tym samym roku prawie 150 tysięcy ludzi. W komunikacie prasowym winna zawsze jest sztuczna inteligencja, nigdy człowiek, który podpisał budżet.
Autor: Adam Kopeć

RDNE Stock project / Pexels
Jeff Bezos od lat powtarza, że w Amazon każdy dzień to "Day One", pierwszy dzień startupu, pełen energii i nowych możliwości. W styczniu 2026 roku dla 16 000 pracowników korporacyjnych ten dzień okazał się też ostatnim.
Zwolnienia w big tech mimo zysków z AI przestały w 2026 roku być ciekawostką i stały się wzorem. Amazon, Meta, Microsoft, Oracle, Cloudflare: każda z tych firm w tym samym roku pobiła rekordy finansowe i zwolniła tysiące ludzi. W komunikacie prasowym powód jest zawsze ten sam. AI.
Poniżej sprawdzam, ile w tym prawdy, a ile wygodnego wytłumaczenia, które brzmi lepiej na rozmowie z inwestorami niż "zatrudniliśmy za dużo ludzi w 2021 roku i teraz to naprawiamy".
Skala zwolnień, których nie da się już zignorować

panumas nikhomkhai / Pexels
Liczby z 2026 roku trudno zbagatelizować. Branża technologiczna zlikwidowała w tym roku około 150 000 miejsc pracy, z czego niemal 140 000 w samych Stanach Zjednoczonych, według zestawienia TechCrunch. Amazon zwolnił 16 000 pracowników korporacyjnych w styczniu, jednocześnie notując najszybszy wzrost AWS od 13 kwartałów, 24%. Oracle pożegnał do 30 000 osób, prawie 20% globalnej załogi, mimo że zysk netto wzrósł o 27%.
Meta zwolniła 8 000 osób, 10% zatrudnienia, w maju 2026 roku. W tym samym komunikacie firma przeniosła 7 000 innych pracowników do zespołów budujących AI. To nie jest firma, która nie ma pieniędzy na ludzi. To firma, która zdecydowała, którzy ludzie są jej teraz potrzebni.
Cloudflare zwolniła 1 100 osób, 20% załogi, przy rekordowych przychodach, tłumacząc to tym, że stanowiska średniego szczebla zarządzania stały się "przestarzałe wskutek automatyzacji". Amazon, Microsoft, Alphabet i Meta zapowiedziały na 2026 rok łącznie 700 miliardów dolarów wydatków na infrastrukturę AI, prawie dwa razy więcej niż rok wcześniej.
Co firmy mówią oficjalnie
Każda firma ma swoją wersję tego samego zdania. PayPal chce "agresywnie wdrażać AI" i zwolnił 4 500 osób, 20% zespołu produktowego. Coinbase napisało, że "AI dramatycznie zmieniło tempo pracy", i zwolniło 700 osób, 14% załogi. Atlassian, zwalniając 1 600 osób, napisało wprost, że "AI nie zmienia zestawu umiejętności, których potrzebujemy", co jest jednym z ciekawszych sposobów uzasadnienia zwolnień AI-em, jaki widziałem: firma mówi, że AI nic nie zmieniło, i zwalnia ludzi z powodu AI.
IBM zastąpiło około 200 stanowisk w dziale HR agentami AI. Salesforce ograniczył wsparcie klienta, bo jego własny produkt, Agentforce, zaczął odpowiadać za pracowników szybciej, niż pracownicy zdążyli się zorientować, że mają konkurenta w open space.
Trudno znaleźć w tych komunikatach jedno zdanie, które nie brzmiałoby lepiej na slajdzie dla inwestorów niż w rozmowie z pracownikiem, który się właśnie dowiedział.
Co mówią ekonomiści, kiedy nikt nie robi z tego cytatu do prezentacji

Alex Luna / Pexels
Analitycy cytowani przez ITwiz widzą to inaczej niż komunikaty prasowe. Enrico Moretti, ekonomista z UC Berkeley, mówi wprost, że AI stało się dla firm wygodnym wytłumaczeniem błędu sprzed kilku lat. Rishi Jaluria z RBC ujmuje to jeszcze prościej: "pieniądze muszą skądś pochodzić", a najłatwiejszym źródłem 700 miliardów dolarów jest budżet płacowy, nie nowa linia kredytowa.
Rynek zdaje się myśleć podobnie. Firmy, które w komunikacie o zwolnieniach wprost wymieniły AI jako powód, radziły sobie na giełdzie gorzej niż indeks Nasdaq o 10 punktów procentowych w ciągu 30 dni od ogłoszenia. Inwestorzy, którzy mają dostęp do tych samych danych co dziennikarze, też chyba nie do końca w to wierzą.
Jeśli AI naprawdę odpowiadało za tak dużą część tych 150 000 etatów, powinno być dziś tańsze niż rok temu. Zamiast tego OpenAI i Anthropic w tym samym czasie agresywnie rekrutują ludzi, których inne firmy właśnie zwolniły. AI nie likwiduje popytu na ludzi od AI. Likwiduje popyt na wszystkich innych.
A co z obietnicą nowych miejsc pracy?
Przemysł AI od lat powtarza, że część zawodów zniknie, ale w zamian powstanie więcej nowych. Pisałem o tym szerzej przy okazji pytania, czy AI zastąpi pracownika biurowego: globalne prognozy mówią o dziesiątkach milionów nowych stanowisk do 2030 roku. Matematyka na poziomie całego świata może się zgadzać.
Nie zgadza się na poziomie jednej osoby. Dla pracownika Oracle, który stracił etat w marcu, informacja, że gdzieś na świecie w 2030 roku powstanie nowe stanowisko przy AI, jest tak samo pocieszająca jak wiadomość, że w innym mieście akurat buduje się nowe mieszkanie, którego i tak nie stać go na wynajem.
Ci, którzy zostają w firmie po fali zwolnień, dostają zwykle więcej AI w codziennej pracy, nie mniej. Czy to faktycznie poprawia ich satysfakcję z pracy, to zupełnie inna, bardziej niejednoznaczna historia. Nowe miejsca pracy z AI powstają. Tylko rzadko w tej samej firmie, na tym samym stanowisku, dla tej samej osoby, w tym samym miesiącu.
Co to oznacza dla mniejszej firmy w Polsce
Polska firma zatrudniająca 20 osób nie ma 700 miliardów dolarów do przekierowania na serwery, więc nie stoi przed tym samym dylematem co Amazon. Stoi przed mniejszą, bardziej uczciwą wersją tego samego pytania: czy naprawdę wdrażam AI, żeby pracować lepiej, czy szukam wygodnego powodu, żeby zrobić coś, co i tak planowałem.
Sam kiedyś doradzałem klientowi wdrożenie automatyzacji, tłumacząc to "oszczędnością czasu zespołu". Prawdziwym powodem było to, że jedna osoba w tym zespole odchodziła na macierzyński i nikt nie chciał szukać zastępstwa. AI było prawdziwym rozwiązaniem. Wytłumaczenie było trochę na wyrost.
Różnica między dużą firmą technologiczną a małą firmą jest w tym miejscu taka, że mała firma nie ma działu PR, który ubierze prawdziwy powód w ładniejsze zdanie. To akurat jest zaletą, nie wadą. O tym, kiedy automatyzacja faktycznie się nie opłaca i kiedy warto to sobie uczciwie przyznać, piszę osobno w tekście o tym, kiedy automatyzacja się nie opłaca.
Najczęstsze pytania
Czy zwolnienia w big tech w 2026 roku są spowodowane wyłącznie przez AI?
Nie wyłącznie. Ekonomiści wskazują, że duża część to korekta nadmiernego zatrudnienia z okresu pandemii i przesunięcie budżetów płacowych na inwestycje w infrastrukturę AI, a nie bezpośrednie zastąpienie konkretnych stanowisk przez algorytmy.
Ile osób straciło pracę w branży technologicznej w 2026 roku?
Około 150 000 osób globalnie, z czego niemal 140 000 w Stanach Zjednoczonych, według zestawienia TechCrunch obejmującego firmy, które w komunikatach o zwolnieniach wprost wymieniły AI jako jeden z powodów.
Dlaczego firmy z rekordowymi zyskami zwalniają pracowników?
Bo te same firmy jednocześnie zwiększają wydatki na infrastrukturę AI, w 2026 roku łącznie do około 700 miliardów dolarów w przypadku czterech największych graczy. Pieniądze na to muszą skądś pochodzić, a budżet płacowy jest najłatwiejszym źródłem.
Czy AI rzeczywiście tworzy nowe miejsca pracy?
W skali globalnej tak, prognozy mówią o dziesiątkach milionów nowych stanowisk do 2030 roku. Problem w tym, że nowe stanowiska rzadko powstają w tej samej firmie i dla tej samej osoby, która właśnie straciła pracę.
Czy małe firmy w Polsce zwalniają pracowników z powodu AI w podobnej skali?
Nie na porównywalną skalę. Małe firmy nie mają wielomiliardowych budżetów na infrastrukturę AI do sfinansowania, więc decyzje o zatrudnieniu wynikają zwykle z bieżącej sytuacji firmy, nie z globalnej strategii inwestycyjnej.
Czy inwestorzy wierzą, że AI faktycznie odpowiada za te zwolnienia?
Częściowo nie. Firmy, które w komunikacie o zwolnieniach wprost wskazały AI jako powód, radziły sobie na giełdzie gorzej niż indeks Nasdaq o około 10 punktów procentowych w ciągu 30 dni od ogłoszenia.
Masz pytanie lub chcesz wdrożyć podobne rozwiązanie?
Napisz do mnie →