31 sierpnia 2026 · 11 min czytania

Czterodniowy tydzień pracy dzięki AI: obiecują to ludzie, którzy sami pracują po 90 godzin tygodniowo

Autor: Adam Kopeć

Cztery zegary pokazujące różne strefy czasowe, symbol obietnicy czterodniowego tygodnia pracy dzięki AI

Pixabay / Pexels

OpenAI publicznie namawia inne firmy, żeby wypróbowały czterodniowy tydzień pracy bez obniżania pensji. Byli pracownicy tej samej firmy mówią, że OpenAI nigdy nie przetestowało tego u siebie. Zamiast wolnego piątku ma spotkania kryzysowe i nadgodziny w weekend, czyli receptę, którą wypisuje innym, a sama trzyma zamkniętą w szufladzie.

Czterodniowy tydzień pracy dzięki AI to obietnica, którą słyszysz na co drugiej konferencji o produktywności od 2022 roku: slajd z zegarem, uśmiech prelegenta i sala, która w poniedziałek i tak wraca do pięciu dni pracy jakby nigdy nic.

Ile firm z tej sali faktycznie to wdrożyło, da się policzyć. Nie jest to liczba, która nadaje się na slajd.

Skąd się wzięła ta obietnica, powtarzana od czterech lat

Bose stopy na trawie obok sandałów, symbol wymarzonego wolnego dnia od pracy

Ivett M / Pexels

Grudzień 2022 roku, blog inżynieryjny Google Cloud. Dyrektor inżynierii pisze, że do 2025 roku AI pozwoli deweloperom kończyć tygodniową pracę w cztery dni, czasem szybciej. Mamy rok 2026. Deweloperzy w Google nadal pracują pięć dni, a część z nich, jak twierdzą byli pracownicy, regularnie do późna w nocy. Prognoza się nie sprawdziła. Nadgodziny sprawdziły się co do dnia.

Bill Gates poszedł dalej. W programie Jimmy'ego Fallona zapytał wprost, czy powinniśmy pracować 2 albo 3 dni w tygodniu, bo cel życia to nie tylko wykonywanie pracy. Jamie Dimon z JPMorgan obiecuje 3,5 do 4 dni w tygodniu w ciągu najbliższych kilku dekad. Prezes Zoom, Eric Yuan, mówi o tym samym w perspektywie 20 lat. Żaden z nich nie podał daty, w której sam zacznie pracować krócej.

To nie jest pomysł podkolorowany dopiero przez sztuczną inteligencję. Już w 1930 roku ekonomista John Maynard Keynes przewidywał, że przyszłe pokolenia będą pracować nie więcej niż 15 godzin tygodniowo. W 1950 roku Amerykanie pracowali średnio 38 godzin tygodniowo, dziś pracują 34. Prawie sto lat teorii o technologicznym wyzwoleniu od pracy pozwoliło odjąć cztery godziny, więc przy tym tempie wymarzone 15 godzin tygodniowo dogonimy gdzieś koło roku 4300.

Fortune policzył też, ile faktycznie odzyskujemy dzięki narzędziom AI: ponad 2 godziny dziennie. Te godziny nie zamieniają się w wolny piątek. Znikają gdzieś między jednym Slackiem a drugim, tak jak znika każda "chwila", którą ktoś obiecał ci zaoszczędzić.

Kto naprawdę to sprawdził, bez owijania w AI-bawełnę

Zespół pracowników na spotkaniu w biurze, planujący reorganizację czasu pracy

Moe Magners / Pexels

Największe kontrolowane badanie czterodniowego tygodnia pracy w historii nie miało nic wspólnego ze sztuczną inteligencją, co samo w sobie jest bardziej zaskakujące niż jego wyniki. Socjolodzy z Boston College przez 6 miesięcy śledzili 2896 pracowników w 141 firmach z sześciu krajów: Australii, Kanady, Irlandii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i USA. Wyniki opublikowano w lipcu 2025 roku w Nature Human Behaviour.

Przed startem testu firmy dostały 8 tygodni na reorganizację. Nie na wdrożenie AI, tylko na wycięcie zbędnych spotkań i przebudowanie procesów. Dopiero potem obcięto czas pracy o 20%, przy tej samej pensji. Wypalenie spadło o 0,44 punktu w pięciostopniowej skali, czyli o 71%, co w warunkach biurowych oznacza przejście od "jeszcze jeden telefon i idę się położyć na podłodze sali konferencyjnej" do "da się dociągnąć do piątku". Po pół roku 90% firm zostało przy nowym harmonogramie na stałe.

Fortune dorzuca podobne liczby z innych pilotaży: w teście z udziałem 900 pracowników w 33 firmach zadowolenie wyniosło 9,1 na 10, a 97% chciało zostać przy czterech dniach. Tak entuzjastyczne wyniki ankiet zwykle widuje się tylko przy pytaniu "czy chcesz podwyżkę". Firmy odnotowały przy tym 8% wzrostu przychodów. Microsoft Japan zgłosił 40% wzrostu produktywności po wprowadzeniu czterodniowego tygodnia. W Islandii 86% pracujących ma już skrócony czas pracy albo prawo, żeby o niego wystąpić.

Żadna z tych firm nie kupiła licencji na model językowy, żeby to osiągnąć. Wycięły spotkania. To gorszy materiał na slajd konferencyjny niż zdanie "sztuczna inteligencja odda ci piątek", ale działa. Nikt jeszcze nie widział prezentacji zatytułowanej "jak usunęliśmy cotygodniowy standup i zaoszczędziliśmy dzień pracy", chociaż to dokładnie zrobiło 90% firm z badania Boston College.

A w Polsce? Rządowy pilotaż, w którym AI nie pojawia się ani razu

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dostało 1994 wnioski od firm i instytucji chętnych wziąć udział w pilotażu skróconego czasu pracy. Pierwotnie planowano 70 miejsc. Ostatecznie wybrano 90 podmiotów, obejmujących blisko 5000 pracowników, z budżetem niemal 50 mln zł wsparcia. Klasyczny polski konkurs: dużo chętnych, mało miejsc, i formularz, który ktoś musiał wypełnić w Excelu.

Zasady brzmią jak w każdym urzędowym programie: proste na papierze. Od stycznia do czerwca 2026 roku czas pracy skrócono o 10%, w drugiej połowie roku o 20%, przy pełnym wynagrodzeniu i przy zatrudnieniu utrzymanym na poziomie co najmniej 90% stanu wyjściowego. Ani słowa o sztucznej inteligencji w kryteriach kwalifikacji, co czyni ten tekst chyba pierwszym o czterodniowym tygodniu pracy, w którym AI jest gościem na imprezie, a nie gospodarzem.

Wśród wybranych uczestników zdecydowanie przeważają urzędy i instytucje publiczne, a nie prywatne firmy, co wywołało falę komentarzy, że łatwiej skrócić czas pracy, kiedy rachunek płaci budżet państwa, a nie właściciel firmy. Program nazywa się pilotaż. Kilka firm prywatnych już się z niego katapultowało, z powodów bliższych rozwodowi niż eksperymentowi: nie dało się utrzymać zatrudnienia na wymaganym poziomie, nie dało się obsłużyć klientów za granicą przy skróconych godzinach.

Więc na pytanie, czy Polska jest bliżej czterodniowego tygodnia pracy dzięki AI, uczciwa odpowiedź brzmi: Polska testuje krótszy tydzień pracy, ale nie dzięki AI, tylko dzięki dopłacie z budżetu państwa. To różnica, która ginie w nagłówkach, ale nie ginie w umowie pilotażowej.

Ludzie, którzy budują to AI, nie mają wolnych piątków

Mężczyzna śpiący przy biurku obok kawy, symbol wyczerpania pracą mimo obietnic AI

Vitaly Gariev / Pexels

OpenAI publicznie zachęca firmy, żeby wypróbowały czterodniowy tydzień pracy bez obniżki pensji. Były pracownik techniczny OpenAI mówi, że sama firma nigdy nie przetestowała tego u siebie. Zamiast tego, jego zdaniem, firma żyje w rytmie stałych spotkań kryzysowych i nadgodzin w weekendy. Można to nazwać ironią. Można też nazwać to normalnym wtorkiem w Dolinie Krzemowej.

W Anthropic tygodnie pracy nazywane są sprintami, a łączna liczba godzin w ciągu siedmiu dni potrafi przekroczyć 90. To licząc prosto, prawie 13 godzin dziennie bez wolnych sobót i niedziel, czyli więcej niż niejeden lekarz na dyżurze. W Meta pracownicy regularnie zostają do późna w nocy albo pracują w weekendy, mimo że Mark Zuckerberg twierdzi, że AI pozwala mniejszej liczbie ludzi zrobić więcej. Ci ludzie właśnie się o tym przekonują, głównie po zmroku. Część z nich trafiła do zespołów AI bez pytania o zdanie. Jak ujął to jeden z pracowników: nie dało się odmówić, chyba że ktoś chciał złożyć wypowiedzenie.

Były pracownik Google wspomina częste noce bez snu. Czyli ludzie, którzy piszą kod modeli mających dać reszcie świata wolny piątek, sami nie mają wolnego wtorkowego wieczoru.

To nie pierwszy raz, kiedy deklaracje o AI i realne decyzje kadrowe rozjeżdżają się w tę samą stronę. Te same firmy technologiczne, które mówią o oddawaniu czasu pracownikom, jednocześnie zwalniają ludzi mimo rekordowych zysków z AI. Krótszy tydzień pracy i mniejszy zespół to dwa różne prezenty pod choinkę, a firmy technologiczne konsekwentnie wybierają ten, którego nikt nie prosił.

Dlaczego odzyskane godziny nie zamieniają się w wolny dzień

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley sprawdzili, co się dzieje, kiedy pracownicy dostają do ręki narzędzia AI. Nie pracowali krócej. Pracowali szybciej, brali na siebie szerszy zakres zadań i wydłużali dobowy czas pracy, zamiast go skracać. Innymi słowy: dali ludziom szybszy samochód, a oni pojechali dalej, nie wcześniej wrócili do domu.

To odwrotność tego, co zrobiły firmy z badania Boston College. Tam najpierw wycięto zadania i spotkania, dopiero potem skrócono tydzień. W typowym wdrożeniu AI w firmie dzieje się coś przeciwnego: zakres obowiązków rośnie, bo skoro AI przyspiesza jedną rzecz, można dołożyć kolejną. Zaoszczędzony czas trafia z powrotem do kalendarza, obok zadania, które przez cały rok czekało na "wolną chwilę".

Dekada obietnic i realny postęp w narzędziach nie przełożyły się automatycznie na wyższą satysfakcję z pracy. Rosną za to oczekiwania wobec tego, ile da się zrobić w tym samym czasie, czyli jedyna rzecz w tej historii, która naprawdę przyspieszyła.

Krótko mówiąc: AI potrafi oddać ci 2 godziny dziennie. To, czy zamienią się we wcześniejsze wyjście z pracy, czy w dodatkowe zadanie w systemie do zarządzania projektami, zależy od decyzji zarządu, nie od modelu językowego, który i tak nie ma prawa głosu na tym zebraniu.

Kiedy nie warto ucinać piątku

Jeśli twoja firma chce skrócić tydzień pracy wyłącznie dlatego, że kupiła licencję na AI, prawdopodobnie robi to w złej kolejności. Badanie Boston College zadziałało, bo firmy najpierw przez 8 tygodni wycinały zbędne spotkania i przebudowywały procesy. AI nie było w ogóle w tym równaniu. Zakup licencji nie zastąpi tych 8 tygodni nudnej pracy nad tym, które spotkania w ogóle muszą istnieć, choć na pewno ktoś już pracuje nad narzędziem, które obieca to zautomatyzować.

Jeśli twoja firma obsługuje klientów w wielu krajach albo strefach czasowych, skrócenie czasu pracy bez zatrudnienia dodatkowych osób na pokrycie grafiku często kończy się dokładnie tak, jak u części polskich uczestników pilotażu: rezygnacją z programu, bo grafik da się skrócić, ale klienci za granicą nie przestają dzwonić tylko dlatego, że biuro zamyka się wcześniej.

I jeśli ktoś w twojej firmie planuje ogłosić czterodniowy tydzień pracy w poniedziałek, a jedynym przygotowaniem było wykupienie subskrypcji AI w piątek, to nie jest reorganizacja. To pięć dni pracy upchnięte w cztery, co dla zespołu oznacza gorszy tydzień, nie krótszy.

Sam kiedyś sądziłem, że wystarczy dobre narzędzie, żeby firma zaczęła pracować mądrzej. Czasem wystarczy. Częściej trzeba najpierw komuś powiedzieć, że cotygodniowy raport statusu, na który nikt nie patrzy, jest zbędny, a to trudniejsza rozmowa niż wdrożenie jakiegokolwiek AI. Nie sprzedajemy automatyzacji jako sposobu na oddanie piątku, jeśli nikt w firmie nie usiadł wcześniej do audytu spotkań i procesów. Można wdrożyć najlepsze narzędzie AI na rynku i nadal pracować pięć dni w tygodniu, tyle że szybciej i więcej. To uczciwsza odpowiedź niż slajd z zegarem.

Najczęstsze pytania

Czy w Polsce można już legalnie pracować 4 dni w tygodniu za tę samą pensję?

Tak, ale tylko w ramach rządowego pilotażu skróconego czasu pracy, obejmującego 90 wybranych podmiotów i blisko 5000 pracowników. Powszechnego prawa do czterodniowego tygodnia pracy w Kodeksie pracy nie ma.

Ile firm na świecie realnie wdrożyło czterodniowy tydzień pracy dzięki AI?

Największe udokumentowane wdrożenia, jak badanie Boston College obejmujące 141 firm, nie były napędzane przez AI. Firmy skróciły tydzień pracy dzięki wycięciu spotkań i reorganizacji procesów, nie dzięki narzędziom sztucznej inteligencji.

Czy pracownicy firm AI, jak OpenAI czy Anthropic, pracują więcej niż inni?

Według relacji byłych i obecnych pracowników, tygodnie pracy w OpenAI i Anthropic potrafią przekraczać 90 godzin w okresach intensywnych wdrożeń, znacznie powyżej średniej dla sektora technologicznego.

Czy AI faktycznie skraca czas potrzebny na wykonanie pracy?

Tak, badania Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley pokazują realne przyspieszenie zadań. Problem w tym, że zaoszczędzony czas najczęściej trafia z powrotem do grafiku jako dodatkowe obowiązki, a nie jako wolny czas.

Kiedy poznamy pełne wyniki polskiego pilotażu skróconego czasu pracy?

Program testowy trwa do końca 2026 roku, więc pełne podsumowanie ministerstwo powinno opublikować na początku 2027 roku.

Czy krótszy tydzień pracy oznacza niższą pensję?

W żadnym z opisanych tu pilotaży, ani w Polsce, ani w badaniu Boston College, pensja nie została obniżona. Warunkiem uczestnictwa było utrzymanie pełnego wynagrodzenia.

Masz pytanie lub chcesz wdrożyć podobne rozwiązanie?

Napisz do mnie →