30 sierpnia 2026 · 11 min czytania
Firmy zaczynają płacić premię za pracowników, którzy potrafią pracować bez podpowiedzi AI. Kiedyś to się nazywało po prostu „umieć swoją robotę”.
Autor: Adam Kopeć

Andrea Piacquadio / Pexels
Gartner przewiduje, że do 2026 roku połowa dużych firm na świecie wprowadzi testy sprawdzające, czy kandydat potrafi wykonać swoją pracę bez pomocy AI. Brzmi jak żart w stylu restauracji, która reklamuje się hasłem „u nas kucharz naprawdę gotuje”, tylko że to nie jest żart, tylko oficjalna prognoza firmy analitycznej, która na co dzień doradza połowie największych korporacji świata. Premia za pracowników bez AI to jeszcze nie masowe zjawisko, ale pierwsze sygnały są już na tyle konkretne, że trudno je zbyć wzruszeniem ramion.
Przez trzy lata firmy pchały ludzi w stronę Copilota, ChatGPT i każdego innego narzędzia z literami AI w nazwie, płacąc premie za szybkość wdrożenia. Teraz część tych samych firm zaczyna się cicho zastanawiać, czy przypadkiem nie wyszkoliła całego działu do bezradności, i czy warto za to jeszcze dopłacać.
Krótka odpowiedź brzmi: tak, kilka twardych dowodów na to już istnieje, i żaden z nich nie pochodzi z panikującego bloga o przyszłości pracy. Pochodzą z Gartnera, z Lancetu i z badania na 666 osobach, które akurat nie miało nic wspólnego z demonologią, mimo liczby.
Gartner: połowa firm zapyta wprost, czy umiesz to zrobić bez AI

Anna Shvets / Pexels
Daryl Plummer, wiceprezes i Gartner Fellow, przedstawił tę prognozę na konferencji Gartner IT Symposium w październiku 2025 roku i podsumował ją jednym zdaniem, które zasługuje na oprawienie w ramkę: ludzie z realnymi umiejętnościami staną się rzadsi. Nie chodzi o umiejętność klikania w odpowiednie okienko czatu, tylko o to, co zostaje w głowie, kiedy okienko czatu akurat nie działa. A okienko czatu, jak każdy system w chmurze, prędzej czy później nie zadziała, zwykle akurat wtedy, gdy jest to najbardziej niewygodne.
Według Gartnera, do 2026 roku 50% organizacji na świecie wprowadzi „testy bez AI”, sprawdzające krytyczne myślenie, kodowanie i inne umiejętności w warunkach, w których kandydat nie ma dostępu do modelu. Zabawne jest to, że ten sam Gartner przewiduje też, iż do 2027 roku 75% procesów rekrutacyjnych będzie wymagać biegłości w AI. Czyli za dwa lata trzeba będzie umieć jedno i drugie na raz, najlepiej w tym samym dniu rekrutacji, między jednym kubkiem kawy z automatu a drugim.
Najmocniej doświadczą tego trzy branże, w których błąd kosztuje więcej niż samo szkolenie: finanse, ochrona zdrowia i prawo. Pisałem już, jak sprawdzić realny poziom umiejętności AI kandydata podczas rekrutacji, a teraz dochodzi lustrzane pytanie, które boli bardziej: co ten kandydat umie zrobić, kiedy AI akurat nie działa. Prawnik, który bez Copilota potrafi sam znaleźć właściwy paragraf, robi się rzadszy niż normalny paragon fiskalny w restauracji nad morzem.
To nie panika, są na to dowody z prawdziwych szpitali

Antoni Shkraba / Pexels
Najbardziej niewygodny dowód na deskilling nie pochodzi z ankiety o samopoczuciu w pracy, tylko z jelita grubego. Zespół badania ACCEPT, pod kierunkiem Krzysztofa Budzynia i Marcina Romańczyka, przeanalizował ponad 1400 kolonoskopii w 4 polskich ośrodkach endoskopowych, porównując 3 miesiące przed i 3 miesiące po wprowadzeniu AI do wykrywania polipów.
Wynik, opublikowany w sierpniu 2025 roku w The Lancet Gastroenterology & Hepatology: skuteczność wykrywania zmian przedrakowych bez wsparcia AI spadła z 28,4% do 22,4%, czyli o 6 punktów procentowych. To lekarze, którzy wcześniej robili to samo badanie latami bez żadnej pomocy, i nagle, po kilku miesiącach patrzenia jak strzałka AI pokazuje im polipa, sami zaczęli go przegapiać, jakby ich oczy poszły na urlop bezpłatny bez uprzedzenia.
Sześć punktów procentowych brzmi niewinnie, dopóki nie policzysz, ile realnych zmian przedrakowych to w skali całego kraju. Nikt nie twierdzi, że AI w kolonoskopii to zły pomysł, wykrywa więcej niż człowiek. Problem zaczyna się w momencie, w którym człowiek przestaje być w stanie działać jako plan awaryjny, na wypadek gdyby system akurat zawiesił się w środku badania.
To dokładnie to, co GPS zrobił z naszym zmysłem orientacji

Dziana Hasanbekava / Pexels
Ten sam mechanizm ma już dawno swój cywilny odpowiednik i nazywa się nawigacja satelitarna. Piętnaście lat temu każdy kierowca budował sobie w głowie mapę miasta, po prostu jeżdżąc. Dziś większość ludzi poniżej trzydziestki nie potrafi wytłumaczyć drogi do własnego dentysty bez otwarcia aplikacji, a złożenie papierowej mapy z powrotem do pierwotnego kształtu jest już właściwie dyscypliną olimpijską dla emerytów.
Badanie z 2025 roku, prowadzone przez Michaela Gerlicha i opublikowane w czasopiśmie Societies, na próbie 666 osób i dodatkowo 50 pogłębionych wywiadów, pokazuje ten sam wzorzec przy AI, tylko podmieniony przedmiot. Im częściej ktoś zleca myślenie zamiast je wykonać, tym słabiej wypada w testach krytycznego myślenia, i to niezależnie od wieku, wykształcenia czy tego, jak bardzo deklaruje, że przecież tylko sprawdza wyniki AI, a nie im ślepo ufa.
Mózg, tak jak każdy inny mięsień czy silnik, wyłącza procesy, o które nikt go nie prosi. GPS nie sprawił, że ludzie zgłupieli, sprawił tylko, że przestali ćwiczyć konkretną umiejętność, bo przestała być potrzebna do przeżycia dnia. AI robi dokładnie to samo z umiejętnością przeliczania trasy myślowej bez podpowiedzi, tylko szybciej i w większej liczbie zawodów naraz.
Rynek pracy płaci teraz za dwie sprzeczne rzeczy naraz
Tu robi się naprawdę ciekawie, bo obie te historie dzieją się w tym samym roku kalendarzowym. Z jednej strony Gartner każe firmom sprawdzać, czy kandydat coś umie bez AI. Z drugiej, PwC w swoim Global AI Jobs Barometer 2026, na próbie ponad miliarda ogłoszeń o pracę z 6 kontynentów, pokazuje, że premia płacowa za umiejętności AI wynosi już 62%, w niektórych branżach nawet 118%.
Innymi słowy, ten sam rynek pracy chce od Ciebie w tym samym CV bycia wegetarianinem i rzeźnikiem naraz. Musisz umieć korzystać z AI na tyle sprawnie, żeby dostać premię 62%, i jednocześnie umieć obejść się bez niej na tyle dobrze, żeby przejść test, który sprawdza, czy przypadkiem nie zapomniałeś, jak to się robiło wcześniej.
Moim zdaniem to nie jest sprzeczność, którą trzeba rozwiązać, tylko dwie osobne premie za dwie osobne, rzadkie rzeczy. Rzadka jest zarówno biegłość w AI, jak i zdolność do pracy bez niej, a rzadkość, nie moda, ustala cenę na rynku pracy. Firmy nie płacą za to, co powszechne, płacą za to, czego mają za mało, i akurat teraz mają za mało obu tych rzeczy naraz.
A w Polsce? Na razie cisza, ale gwarancji ciszy na dłużej nikt nie da
Szukałem polskiego odpowiednika tej historii i nie znalazłem żadnej firmy, która oficjalnie przyznałaby się do płacenia premii za brak AI w CV. Polski rynek pracy porusza się dziś w dokładnie odwrotnym kierunku, rekruterzy coraz częściej pytają, czy kandydat umie AI, nie czy umie bez niego żyć. Można to sprawdzić samemu, wystarczy zapytać znajomego rekrutera, kiedy ostatnio ktoś zapytał kandydata, czy potrafi napisać e-mail bez podpowiedzi, i obserwować minę, jaką przy tym zrobi.
To akurat pasuje do szerszego obrazu, o którym pisałem przy okazji zwolnień w Big Techu mimo rekordowych zysków z AI: firmy najpierw tną etaty i chwalą się automatyzacją, a dopiero później, po cichu, zauważają, ile wiedzy wyszło razem z tymi etatami za drzwi. Kontrtrend z tytułu tego artykułu prawdopodobnie dotrze nad Wisłę z opóźnieniem 2, 3 lat, czyli akurat wtedy, kiedy pierwszy rocznik rekrutowany wyłącznie pod kątem biegłości w AI trafi na stanowiska kierownicze.
Do tego czasu jedyną polską premią za pracę bez AI pozostaje umiejętność wytłumaczenia szefowi, dlaczego wolisz sam sprawdzić fakturę, zamiast wklejać ją do czatu razem z numerem konta klienta.
Kiedy nie warto gonić za tym trendem
Jeśli czytasz ten tekst jako uzasadnienie, żeby zakazać zespołowi używania AI, zatrzymaj się. To nie jest artykuł o tym, że AI szkodzi, tylko o tym, że bezmyślne poleganie na jednym narzędziu, bez planu B, szkodzi, dokładnie tak samo jak wcześniej szkodziło poleganie wyłącznie na Excelu, kalkulatorze czy papierowej mapie. Wyrzucanie AI z firmy z powodu tego artykułu to jak wyrzucanie młotka, bo ktoś kiedyś uderzył się w palec.
Ten trend ma sens dla firm, w których błąd kosztuje realne pieniądze albo zdrowie, i które mają zasoby, żeby zbudować osobny proces testowania umiejętności. Jeśli prowadzisz mały zespół i zależy Ci głównie na szybkości, a nie na tym, czy za dziesięć lat będziesz mieć w zespole seniorów zdolnych pracować bez podpowiedzi, spokojnie zostań przy obecnym stylu pracy. Premia za brak AI nie jest jeszcze czymś, na co warto przebudowywać cały proces rekrutacji w firmie zatrudniającej 5 osób.
Jedyne, co naprawdę warto zrobić już teraz, niezależnie od wielkości firmy: raz na jakiś czas każdemu, łącznie z sobą, zabrać dostęp do AI na jeden dzień i sprawdzić, co zostaje. Jeśli zostaje niewiele, to nie jest jeszcze powód do zwolnienia, ale zdecydowanie jest powód, żeby przestać udawać, że problem nie istnieje.
Najczęstsze pytania
Czy w Polsce firmy już płacą premię za pracowników niekorzystających z AI?
Nie ma na to jeszcze udokumentowanych przypadków. Polski rynek pracy porusza się obecnie w przeciwnym kierunku i premiuje biegłość w AI, a nie jej brak. Sygnały tego kontrtrendu są na razie widoczne głównie w danych Gartnera i w badaniach naukowych z innych krajów.
Co to są testy umiejętności bez AI, o których mówi Gartner?
To rekrutacyjne lub okresowe sprawdziany, w których kandydat lub pracownik wykonuje zadanie, na przykład kodowanie, analizę finansową czy pisanie, bez dostępu do narzędzi AI. Mają sprawdzić, czy dana osoba faktycznie posiada umiejętność, a nie tylko sprawnie korzysta z modelu, który wykonuje pracę za nią.
Czy korzystanie z AI naprawdę powoduje utratę umiejętności?
Badania na to wskazują. Analiza ponad 1400 kolonoskopii pokazała spadek skuteczności wykrywania zmian przedrakowych bez AI z 28,4% do 22,4% po kilku miesiącach regularnego korzystania z systemu wspomagającego. Badanie na 666 osobach powiązało też częste poleganie na AI ze słabszymi wynikami w testach krytycznego myślenia.
Skoro AI powoduje deskilling, to czy warto z niego rezygnować w pracy?
Nie, to nie jest wniosek z tych danych. AI realnie podnosi jakość wielu zadań, na przykład wykrywanie polipów w kolonoskopii jest z nim lepsze niż bez niego. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy nikt w zespole nie potrafi już wykonać tego zadania w razie awarii lub błędu systemu.
Ile wynosi premia płacowa za umiejętności AI w 2026 roku?
Według PwC Global AI Jobs Barometer 2026, opartego na ponad miliardzie ogłoszeń o pracę z 6 kontynentów, średnia premia płacowa za umiejętności AI wynosi 62%, a w niektórych branżach sięga nawet 118%.
Masz pytanie lub chcesz wdrożyć podobne rozwiązanie?
Napisz do mnie →